-Mogę się dosiąść ? - zapytała , obchodząc konar dookoła. Chciałam zostać sama , chciałam przemyśleć moje zachowanie.
-Widzę , że nie masz ochoty ze mną porozmawiać. - zaczęła. - Niestety , ale nie dam ci spokoju.
-Po co tu przylazłaś ? - spytałam , tym razem mój głos nie brzmiał ostro.
-Kiedyś , też tutaj przychodziłam.
-Jak to przychodziłaś ?
-Mhm...też kiedyś się tutaj leczyłam. Cięłam się i miewałam częste wahania nastrojów. - odpowiedziała. Ona ? Wydawała się idealna. Taka jak te wszystkie cheerleaders z mojej szkoły.
-Wiesz , musisz przyznać , że jesteś chora. - znowu rozpoczęła tę głupią gadaninę. Spojrzałam na nią z ukosa. Przez chwilę ufałam jej , ale zaprzepaściła to zaufanie.
-Wcale nie.
-A to przed chwilą ? Co to było ? - warknęła w jej tonie usłyszałam rozgoryczenie. - Miałaś napad agresji.
-Niepotrzebnie po mnie przychodziła. - burknęłam , zakrywając swetrem ręce , jakby to one były wszystkiemu winne.
-Veronico , musisz dać sobie pomóc. Póki jest jeszcze czas. - szepnęła blondynka i odeszła. "Póki jest jeszcze czas" te słowa brzęczały mi w głowie. O co mogło jej chodzić ? Czy...ja mogę umrzeć ? Nie , to niemożliwe.
***
-Panno West , pańskie zachowanie jest karygodne. Doktor Coleman ma połamane żebra. Będziesz musiała odpowiedzieć za ten występek przed sądem. - skarciła mnie dyrektorka ośrodka - Destiny Downtair.
-Nie może pani tego zrobić. - powiedziała głośnym tonem pielęgniarka. - To był napad agresji związany z zaburzeniem osobowości. Doktor Coleman , po latach współpracy z chorymi powinna spodziewać się takiego zachowania.
Dlaczego ona mnie broniła ? Przecież to ją mogłam zaatakować. Czyżby wyobraziła siebie na moim miejscu ? W końcu przeszła przez to piekło.
-To panna West , powinna była nad sobą zapanować. - warknęła Downtair. W jej oczach pojawiła się złość.
-Ona ? Przecież jest chora , nie miała podawanych leków ! -wrzasnęła drobna blondynka. - Nie ma pani pojęcia , jak to jest być chorym. Nie zasługuje pani na stanowisko dyrektora.
Wooow. Ale z tej pielęgniary wygadana babka.
-Dosyć tego , pani Rice ! Proszę opuścić to pomieszczenie.
Wychodząc pielęgniarka uśmiechnęła się do mnie.
-No dobrze..twój występek zostanie skasowany , ale żeby to był ostatni raz. - mówiła dyrektorka , klękając przede mną. - My chcemy tylko ci pomóc.
Przytaknęłam. Do pokoju odprowadziła mnie blondyna.
-Veronico , dzisiaj o 16 spotkanie z psychologiem. - poinformowała mnie.
-Mów mi Ronnie. - po raz pierwszy odkąd tu przyjechałam , uśmiechnęłam się.
Oo to jest ta Ronnie ;-D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny!